niedziela, 18 listopada 2012

~6~ "Pożegnanie"

-Gdzie ty mnie prowadzisz?
-Zobaczysz. To niespodzianka.
Szłam leśną drogą z moim loczkowatym przyjacielem. Właściwie łączyło nas coś więcej niż przyjaźń. Ale nie chodziliśmy ze sobą, przynajmniej nie oficjalnie. Zmieniliśmy kierunek. Podążaliśmy teraz bodajże na wschód, chociaż właściwie to... a zresztą. Byłam kiepska z geografii. Nagle Harry zatrzymał się.
- Ufasz mi?
- Tak. Ale o co chodzi?
- Zamknij oczy.
Zamknęłam posłusznie paczałki. Poczułam, że Hazza bierze mnie na ręce. Wydałam jęk protestu. Mimo to nie otworzyłam oczu.
- Mogę wiedzieć co ty wyprawiasz?
- Wiesz, że inaczej byś już leżała na ziemii.
Wiedział o moim braku równowagi. Faktycznie, nawet gdyby mnie prowadził  za rękę, jak nic wpadła bym do błota. Chociaż właściwie  podobało mi się to, że mogę go bez przeszkód tulić. Przylgnęłam do niego całym ciałem i zastanawiałam się czy zauważył ten manewr. Cóż, w końcu mogliśmy się już więcej nie zobaczyć. Co chwilę zagadywał mnie rozmową. Byłam mu za to wdzięczna.
- Już możesz otworzyć oczy.
I tak zrobiłam. Harry postawił mnie na ziemi. Moim oczom ukazał się wspaniały krajobraz. Staliśmy na przepięknej polance leśnej. Niebo było dzisiaj idealnie błękitne. Na trawie położono kocyk z przekąskami. Rosło tam pełno kwiatków. . "Romantyk", pomyślałam.  Z samochodu Hazziaczek przyniósł tort, na którym widniał napis Cherry. Ale zaraz... z jakiego samochodu?
- Louis wszystko przywiózł.- usprawiedliwił się.
- Dziękuje.- wydukałam, a coś ciepłego i mokrego zaczęło cieknąć mi po twarzy.
Harry nic nie odpowiedział, tylko do mnie podszedł, otarł łzy i namiętnie pocałował. A potem się roześmialiśmy.
Kończyliśmy jeść upichcone przez Harolda potrawy. Resztę pikniku schował do samochody. Ciekawa byłam czy już pojedziemy do domu.
- Mam dla ciebie jeszcze jedna niespodziankę. Tylko trochę szybciej, bo się spóźnimy.
Ucieszyłam się, że jeszcze trochę czasu spędzimy w swoim towarzystwie.
Szliśmy za rękę jakąś leśną drogą , aż dotarliśmy do plaży. Harry nabazgrał na piasku taki sam napis jak na torcie. Teraz wziął patyka i dopisał jeszcze "FOREVER". 
-Dokładnie za 10 sekund napis się zmaże.- powiedział.
- 10, 9, 8, 7...- odliczaliśmy. Dokładnie na "1" fala zmyła cały napis.
Potem przeszliśmy się wzdłuż plaży.
- Posłuchaj... chciałbym, żebyśmy pozostali w kontakcie- wyraźnie unikał mojego wzroku.- Więc może zamieszkałabyś ze mną?
- Z tobą?- jego oczy posmutniały, widząc moje wahanie.
-No ze mną i z chłopakami.
- Chciałabym, ale Harry zrozum, że mieszkam z Eleanor. Nie zostawię jej przecież.
- O tym też pomyślałem. Ale przecież możesz się przeprowadzić razem z nią, nie?
- No w sumie racja. Porozmawiam z nią o tym, ale do tego czasu obiecaj, że będziemy się widywac codziennie. Obiecaj!
Milczał.
- Promise?
- Promise.
Złączyliśmy  małe palce i pocałowaliśmy się.

W to byłam ubrana:


Miałam czerwone conversy:


W to ubrany był Harry:

Miał jeszcze taką czapkę, ale później zdjął ;DD :


A to ta polana:

Las:

I plaża:



                                     *** Pisane przy One Direction- Little Things ***                               

I jak? Podoba się? Mam wene ;)) Może nawet dzisiaj napiszę rozdział 7. Ale jak już to wieczorem.
Komentujcie
                                                      See you 
                                                                    Cher♥

~5~ "Nie udało się"

W programie zostali tylko One Direction, Rebecca, Matt i ja. Każdy wykonał swój utwór. Rebecca zaśpiewała Amazing Grace. Wyszło jej amazayn. Na pewno przejdzie. Ma taki silny głos. Matt zaśpiewał Unfaithful od Rihanny. Kocham tą piosenkę. Głos Matta idealnie do niej pasuję. On też przejdzie. One Direction wykonali She Is The One z Robby'iem Williams'em. To było świetne!! A ja zaśpiewałam z
Will.I.Am  Where is the love/ I gotta feeling. Moją drugą piosenką było The Clapping Song.  I stało się...
Rebecca i 1D przeszli. Teraz Matt czy ja... Matt... A może ja?... Nie, na pewno nie.
Przeszedł Matt....
Pogratulowałam mu i obejrzałam z publicznością i jurorami moją całą drogę w X factorze.



                                         Kocham te spodnie :***

To może dziwne, ale naprawdę się cieszę. Niektórzy ludzie idą do takich show, żeby wygrać. Ja poszłam, żeby się pokazać. Osiągnęłam co chciałam i jestem z sb dumna, co rzadko mi się zdarza.
Czułam, że kończy się jakiś okres w moim życiu...
 i zaczyna nowy.
Spełniłam  moje marzenie, teraz czas na kolejne...
*** Pisane przy Cher Lloyd Where is the love/ I gotta feeling i The Clapping Song***
Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale postanowiłam wziąć się w garść. i Błagam piszcie komentarze, bo to naprawdę motywuje człowieka. Dziś postaram się dodać kolejny. Mam wenę =**

+ znalazłam tą stylizacje: